150 image

18-karatowa, złota toaleta została ukradziona z Pałacu Blenheim (Oxfordshire, Wielka Brytania).

Mówi się potocznie, że to właśnie piątek trzynastego jest pechowym dniem, jednak kilka godzin po północy w sobotę wcale nie nastał lepszy dzień, o czym przekonał się włoski artysta Maurizio Cattelan. Niektórzy mogliby powiedzieć, że dostał za swoje. Cattelan jest znany z naprawdę kontrowersyjnych prac (na przykład rzeźbaLa nona ora” przedstawiająca Jana Pawła II przygniecionego meteorytem). Nie można być obrazoburcą i skandalistą nie odczuwając tego. Być może dlatego w sobotę 14 sierpnia przed piątą rano zniknęła z Pałacu Blenheim praca „America” (2016), której wartość oszacowano na milion funtów, czyli 4 898 290,35 zł.


„America” 2016 (źródło: www.theartnewspaper.com)

Sedes był naprawdę wyjątkowy. Wykonany ze szczerego 18-karatowego złota, wcześniej prezentowany w Muzeum Guggenheima w Nowym Yorku. Złodziej miał proste zadanie, ponieważ każdy - po warunkiem dotrzymania rygorystycznie ustalonego czasu trzech minut – mógł skorzystać z toalety bez pozostania zidentyfikowanym. Jess Milne z Policji Thomas Valley potwierdziła, że skradziono wysokiej jakości toaletę wykonaną ze szczerego złota. Wielu komentatorów tej zwariowanej sytuacji obawia się, że praca została przetopiona i nic z niej nie zostało. Dyrektor generalny Blenheim Palace w oficjalnym oświadczeniu powiedział:

Mamy nadzieję, że odzyskamy to cenne dzieło sztuki. To naprawdę ironiczne, że dzieło ukazujące przysłowiowy amerykański sen oraz ideę elitarnego obiektu, które powinno być udostępniane wszystkim, zostało brutalnie wyrwane i ukryte przed światem1.

W związku z zaistniałą sytuacją aresztowano 66-letniego mężczyznę, jednak dzieło nie zostało odnalezione i nadal jest prowadzone szczegółowe śledztwo. Sam artysta chociaż jest zaniepokojony, to jednocześnie uznaje za niezwykle komiczne, że przedmiotem rabunku została toaleta. 

Tym co go natchnęło do stworzenia pracy był fakt, że toaleta jest miejscem, które odwiedzają dosłownie wszyscy. Później wybrał materiał - złoto, które jest par excellance materiałem religijnym i elementem kultury kapitalistycznej. Sam przyznał, że już sam pomysł okropnie go bawił. Należało tylko czekać na jego realizację.

Było to naprawdę drogie przedsięwzięcie - nie codziennie przetapia się taką ilość złota w takiej formie, jednak się udało. Cattelan chciał, aby każdy mógł zasmakować odrobiny luksusu w samotności, stąd możliwość skorzystania z toalety. Miały to być magiczne trzy minuty dające możliwość pławienia się w złocie. Co ciekawe, nigdy sam z tej okazji nie skorzystał. Śmiał się, że pierwszym, który z niej skorzystał był najprawdopodobniej montujący go hydraulik. Później kolejki były tak długie, że zrezygnował z tej próby i liczył, że takowa możliwość nadarzy się w Blenhiem Palace. Cóż, niestety i tam nie było mu dane rozkoszować się tą namiastką elitarności. Bardzo blisko tego był natomiast Donald Trump. Podobno zapytał, czy mógłby wypożyczyć „Zimowy krajobraz”  Vincenta van Gogha, jednak spotkał się z odmową, a w zamian zaproponowano mu ... złoty sedes.

Maurizio Cattelan jest naprawdę (auto)ironicznym artystą, który z chęcią gra na nosach krytyków oraz odbiorców sztuki. Został nawet okrzyknięty „pranksterem sztuki”. Humor w przypadku jego prac jest kluczowym elementem, wykorzystywanym z krytycznego punktu widzenia. Nie był on jednak pierwszym, który wystawił jako dzieło sztuki zwyczajny sedes. Ubiegł go Francuz - Marcel Duchamp. To nazwisko jest z pewnością znane każdemu, a jego praca „Fontanna” wystawiona w 1917 roku zaszokowała publiczność.


Marcel Duchamp „Fontanna” 1917 (źródło: www.1843magazine.com)

Duchamp był ojcem ready-mades, czyli obiektów gotowych. Wielu go z tego powodu nie doceniało, a jednak należy przyznać, że technikę bruityzmu ma opanowaną w stu procentach. Bawił się z odbiorcą, z jego biernością przed dziełem sztuki i serwował mu coś banalnego, aby wyprowadzić go z równowagi. Pisuar? Skandal! Każdy o nim mówił, a czy właśnie nie na tym, w pewnym sensie, zależy artyście? Andy Warhol twierdził, że największą sztuką jest zarabianie pieniędzy.

"Fontanna" Duchampa dopuszcza się ataku na utartych konwencjach. Pamiętajmy, że mowa o latach 20. XX wieku. Praca podpisana "R. Mutt 1917" miała zostać wystawiona na wystawie Society of Independent Artist w 1917 roku, jednak jury zakwestionowało istotę tego dzieła i usunęło je z wystawy twierdząc, że była to kpina z idei demokracji. Duchamp był wówczas jednym z dyrektorów wystawy i wysłał dzieło pod pseudonimem (Richard Mutt), jednak po przegranym głosowaniu zrezygnował z walki i nigdy nie przyznał się do autorstwa „Fontanny”. Mimo wszystko, była to walka z cenzurą w ówczesnym czasie, walka o wolność artysty. Jedyne co pozostało po dziele to fotografia Alfreda Stieglitza, który był faktycznie zachwycony ów pisuarem. Nazwa pochodziła od producenta popularnych urządzeń sanitarnych „Mott Work” tak, aby była znana dla szerszej publiczności.

Pisuar Duchampa również zaginął, obecnie wystawiana jest jego replika. W 2004 roku praca została okrzyknięta „najbardziej wpływowe dzieło XX wieku” przez 500 znanych artystów i historyków. Jak mówi Krzysztof Kłopotowski, polski dziennikarz i krytyk filmowy:

Ja zresztą uważam, że należy być wyrozumiałym wobec artystów. Artyści mają prawo, niekiedy nawet powinni wytarzać się w rozpuście politycznej, obywatelskiej, moralnej, po to żeby powiedzieć nam, jak było. Artysta ma prawo do tego, żeby się złajdaczyć, po to żeby uruchomić proces twórczy. Z tego złajdaczenia wyjdzie wielkie dzieło, no to można tylko temu przyklasną2.

Do dziś jest zagadką, co się z ową „Fontanną” stało – chodzą pogłoski, że została wyrzucona przez samego artystę. Gdy wyjeżdżał do Buenos Aires w 1918 roku. Sam Duchamp nie traktował swoich prac jego pełnoprawnych dzieł sztuki. Był to rodzaj ironii dla pospolitych, biernych odbiorców. Uważał, że wszystko można określić mianem „sztuki” bądź „dzieła”, o ile artysta tego zapragnie. W tym samym czasie podobną grę prowadził René Magritte (tutaj tylko można wspomnieć kultowy obraz „Ceci n'est pas une pipe”, czyli „To nie jest fajka” przedstawiający – ku zdziwieniu odbiorcy - właśnie fajkę).


Marcel Duchamp i jego dzieło (źródło: www.barnebys.se)

Jak się jednak okazuje, pisuarów i toalet w sztuce wcale nie było tak mało. W 1996 roku artystka Sherrie Levine, znana z przetwarzania i reprodukowania znanych dzieł, stworzyła własny pisuar-Buddę w hołdzie dla wielkiego ojca dadaizmu. Zniwelowała ona oryginalność, autentyczność i autorstwo do zwykłego medium. Chciała się w krytyczny sposób odnieść do pracy Duchampa, którego okrzyknięto radykałem XX wieku. Podważyła wartość jego pracy odlewając ją w cenniejszym materiale, jakim jest brąz. Jest to jedno z wielu jej dzieł podważających pojęcie kreatywności artystycznej jako towaru w sztuce.


Sherrie Levine „Fontanna” (Budda) 1996 (źródło: www.thebroad.org)

Obecnie, zainteresowanie toaletami obecnie przybrało zupełnie inny wymiar. Powstała nawet osobna strona internetowa zawierająca fotografie toalet muzealnych na całym świecie. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się jak wygląda pisuar w MoMA, The Met albo Tate Museum to nawet nie musicie wychodzić z domu, wystarczy wejść na The Art Museum Toilet.

Chociaż ta dyskusja może wydawać się naprawdę zabawna, to rodzi ona podstawowe pytanie o istotę dzieła sztuki oraz przedmiot użytku codziennego. W przypadku Cattelana wyróżnikiem był niezwykle cenny materiał - szczere złoto. U Duchampa chodziło o całą koncepcję ready-mades, która śmiało grała z odbiorcami i przesuwała granice sztuki wedle własnego uznania. Postmodernizm wprowadził nowe pojęcia sztuki, dzieła oraz reprodukcji. Okazuje się, że przedmioty codziennego użytku zatracają swoje znaczenie w zależności od kontekstu, tracą swoją pierwotność. Mogą przełamywać schematy, mieć nowe znaczenie. W sztuce wszystkie chwyty są dozwolone, a czyż toaleta nie jest miejscem naszych największych kontemplacji? 

[1] "Pod prąd", TVP Info, odcinek 34, o filmowcach z okresu PRL-u

[2] www.theartnewspaper.com


Zobacz wszystkie aktualności